Europa, Wielka Brytania, Londyn- King's Cross Station- peron 9i3/4 godzina10:47
- Hermiona! Hermiona gdzie jesteś?! - krzyczała młoda Wesley a razem z nią dwóch chłopaków. Jeden z nich był wysokim, czarnowłosym chłopcem o imieniu Harry a drugi był jego najlepszym przyjacielem o imieniu Ron. Szukali już dobre poł godziny Hermiony aż znaleźli. -
- Ach...Tu jesteście. Już myślałam, że o mnie zapomnieliście- odpowiedziała im kierując się w ich stronę z uśmiechem na twarzy.- Jejku jak się cieszę, że w końcu was widzę. Nie mogłam odwiedzić was w wakacje w Norze bo rodzice zabrali mnie na świetną podróż po Indiach byliśmy tam całe dwa miesiące i dopiero wczoraj wróciłam, ale oczywiście musiałam udać się na pokątną. Nie kupiłam i tak wszystkich książek, przyjdą dopiero jutro rano.- wydusiła z siebie prawie na jednym tchu. Wiedziała, że potem nie będzie miała okazji im tego powiedzieć bo każde będzie się wcinać ze swoją opowieścią z wakacji.
Przyjaciele słuchali ją z otwartą buzią bo dopiero teraz stanęła naprzeciwko ich. Wszyscy troje byli zaszokowani jej ogromną zmianą, słowa Granger nawet do nich nie dotarły bo stała przed nimi wysoka, opalona, brunetka o pełnych ustach i miodowych oczach, które jedyne były takie same.
-Hermiono, ale ty się zmieniłaś! Gdzie jest ta moja szara myszka z przed wakacji, co z nią zrobiłaś?!- wydarła się Ginny na cały peron. Kilka par oczów skierowało się na nią, ale potem stwierdzili, że nic ciekawego się nie dzieje.
-Ależ Ginny nie krzycz tak na cały Londyn, bo na razie trzeba zająć się naszymi Panami bo jeszcze szczęki mają na chodniku- zaśmiała się perliście brunetka- No to pasowało by już wsiadać, za pięć minut odjazd a ja nie mam zamiaru z nikim dzielić przedziału jest przecież tyle do opowiedzenia. To za mną droga brygado.
-Kim jesteś i co zrobiłaś z tam tą Hermioną - w końcu odezwał się Harry- Ale szczerze mówiąc taka Hermiona podoba mi się bardziej. Brać bagaże idziemy Ron.- dodał czarnowłosy. Gdy chłopcy poszli szybciej zająć przedział Miona wzięła przyjaciółkę pod rękę i odeszła na bok .-
-Gin muszę Ci coś powiedzieć bo potem nie będzie jak. - ruda tylko zamrugała oczami i nic nie odpowiedziała- No...bo ja na wakacjach poznałam takiego jednego hindusa z tamtejszej szkoły magii no i my...nawet nie wiem jak to się stało, ale nie wiem jak powiedzieć Ronowi, że między nami koniec. Z tam tym to było chwilowe sama zarwałam kontakt i stwierdziłam, że wole być na razie wolna. - Ginny nie mogła uwierzyć, że najbardziej poukładana uczennica zmieniła się, aż tak. Jej zdaniem na lepsze bo w końcu będzie mogła ją namówić na imprezy w szkole.A jej brat też nie był święty przez wakacje.-
-No wiesz co Miona jak będziemy w pociągu to powiedz mu to po prostu że wasz związek nie ma przyszłości i zrywasz z nim . On też nie był grzeczny przez te dwa miesiące, czasem się zastanawiałam gdzie się podział ten wstydliwy brat. Widać, że oboje się mocno zmieniliście.
Chodźmy już bo pociąg nam odjedzie-powiedziała by uciąć rozmowę nie powinna donosić na brata, ale ona była jej przyjaciółką zasługiwała na prawdę. Dziewczyny udały się na poszukiwanie chłopaków, ale nie wiedziały że pewien blondyn przygląda się im od pewnego czasu zastanawiając się kim jest długo noga piękność.
(z perspektywy Hermiony)
W pociągu do Hogwartu było strasznie wesoło. Wiele znajomych twarzy zwracało na mnie uwagę. Zastanawiałam się czy aż tak bardzo się zmieniłam, żeby nikt mnie nie poznał.
-Proszę, proszę a kto to taki zawitał do Hogwartu na ostatni rok podejrzewam? Witam piękną Panią Draco Malfoy- uśmiechnął się i wyciągnął rękę w lekkim ukłonie w moją stronę. Myślałam, że pęknę ze śmiechu-
-Czyżby fretka kłaniała się przed szlamą.- to zdziwienie i szok w jego oczach- Tak, Malfoy dobrze myślisz to ta Heriona- odpowiedziałam mu, zarzuciłam loki na bok i razem z ledwo żywą Ginny oddaliłam się od nadal osłupiałego Malfoya i jego bandy. Jego mina była bezcenna chyba dobrze, że jednak zmieniłam się w takim stopniu przynajmniej jego żarty z mojego wyglądu nie będą już mu wychodzić. Gdy tylko znalazłyśmy chłopaków podjarana Gin opowiedziała im całe wydarzenie ja tylko siedziałam i patrzyłam w okno. Myślałam od czego zacząć nie miałam zamiaru mówić mu tego na osobności bo wiedziałam, że to może się wtedy źle skończyć...-
-ehmm...Hermiono czy ty nas słuchasz? -Zapytał Ron - pytałem się czy siedzisz ze mną na Historii Magii? - ta jego sztuczna nadzieja w głowie-
- Ron właśnie myślę od pewnego czasu nad tym, że...naszzwiazekniemadalszejprzyszłości i zrywam z tobą -powiedziałam z taką prędkością- nie ma już nas - dodałam z nikłym uśmiechem- każde z nas ma własną ścieżkę i każdy z nas ma inną. Mam nadzieje, że zrozumiesz.-w tej chwili już wiedziałam patrząc na czerwoną głowę Rona, że awantura jest gotowa-
- Miona co ja ci takiego złego zrobiłem? Tak nagle wyskakujesz z takimi tekstami? - jego w miare spokojny głos aż mnie zdziwił. Wtedy do mnie dotarło dlaczego wcześniej się nie odzywał do mnie sam chciał ze mną zerwać ale gdy zobaczył jak się zmieniłam zmienił zdanie. Parszywa wiewiórka, kurde gadam jak Malfoy-
- Nas nie było już od końca szkoły i temat uważam za zamknięty teraz wychodzę na spotkanie. McGonal ma do mnie pilną sprawę.- otworzyłam drzwi udając się odrazu na koniec pociągu gdzie mogłąm spokojnie odetchnąć z ulgą- uff nigdy więcej takich akcji.
- A kogo tu moje oczy widzą? Czy to nie nowa Granger? Faktycznie niezła laska z ciebie się teraz zrobiła. Szkoda, że przy takim wiewiórze się marnuje- westchnął teatralnie...Blasie Zabini! drugi najprzystojniejszy facet w szkole, Książę Stlitherinu-
-Czy się jeszcze marnuje to nie wiem- uśmiechnęłam się zadziornie, skoro i tak wszyscy pewnie wiedzą o mojej metamorfozie to swój charakterek trzeba też ukazać- A ty Diable czego tu szukasz?
- Spokoju bo te wrzaski idiotek w moim przedziale są przerażające.
- Myślałam, że wy już do tego przywykliście. No bo w końcu tyle już lat trwa ta szopka. - po chwili namysłu stwierdziłam - czasem lepiej jest poczekać, dowiedzieć się a potem osadzać - wycofałam się do wyjścia jak najciszej mogłam a niech myśli sobie teraz w spokoju a nóż coś mądrego wymyśli, usłyszałam tylko- najpierw trzeba poznać historię...- teraz to ja mam powód do namysłu. Co miał na myśli ten wielkolud? Stałam oparta o jakąś walizkę przed wejściem do jakiegoś przedziału, całkiem zapomniałam o tym gdzie się znajduje.
- Szlama brudzi moje walizki! - ten piskliwy głos mógł należeć tylko do jednej osoby, Mops. A ja po raz trzeci zostałam zaskoczona może faktycznie coś nie tak z moim mózgiem-
- OOO....Mops wyszedł na spacer z swoim panem? Czy wycierasz podłogę?- tyle jadu w tych słowach nie powstydził by się Voldemort
- Jak śmiesz mnie tak nazywać?! To ty i takie osoby jak ty brudzisz nasz świat- serio ona myśli, że tym mnie obrazi to jest żałosne jak ona ale w sumie to mop-
- Lepiej uważaj bo ja nie zamierzam być już taka miła - odeszłam śmiejąc się i zostawiając za sobą zaskoczoną Mospice. Kolejny punkt dla nowej Mnie, co raz ciekawiej zapowiada się ten rok szkolny i udałam się z powrotem do swojego przedziału by przebrać się w szkolną szatę. Jakie to szczęście, że od tego roku 7 Klasy będzie ją nosić tylko na ważne uroczystości.
Ron nie odzywał się do mnie, ale mi to nie przeszkadzało. Całą czwórką udaliśmy się do powozu a potem na ucztę do Wielkiej Sali nudy jak co roku, nowi uczniowie w domu... Znowu będzie się użerać pierwszą klasą, chyba że zostanie prefektem naczelnym. Co mnie nie zdziwiło by za bardzo. Wszystko było bajeczne wszyscy dawali mi komplementy. Nawet kilku ślizgonów co było mega zdziwieniem do chwili gdy pojawiła się...
hejka no i jest 1 rozdział staram się jak mogę żeby moja twórczość była w miarę zrozumiała
i jasny przekaz zaczynam dopiero więc proszę o wyrozumiałość :)
miłego czytania moi czarodzieje :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz